Nie wiadomo, dlaczego minister skarbu do tej pory nie podpisał wniosku Polskiego Klubu Wyścigów Konnych o dzierżawę wyścigowej części zespołu torów na Służewcu. Bez tej zgody nie ruszy kolejny sezon wyścigów konnych. W imieniu ministra skarbu dwukrotnie wypowiadał się w tej sprawie jego rzecznik. Za pierwszym razem stwierdził, że procedura jest w toku i jest jeszcze za wcześnie na odpowiedź. Już po upływie miesięcznego terminu rzecznik stwierdził, że trwa analiza wniosku.
Ustaliliśmy, jak taka "analiza" wygląda w Ministerstwie Skarbu. Na wniosku PKWK jest data 7 lutego. 11 marca do ministerstwa został zaproszony prezes PKWK Feliks Klimczak. Zamiast decyzji usłyszał od wiceministra skarbu Michała Chyczewskiego, że wyścigi na Służewcu chce organizować Stado Ogierów w Łącku.
Jak spod ziemi pojawił się przedstawiciel zarządu tej państwowej spółki hodowlanej i przedstawił swoje warunki. Stado Ogierów zorganizuje wyścigi, a Totolotek je sfinansuje. Zdumionemu prezesowi polskiego Jockey Clubu (czyli PKWK) wiceminister skarbu zaproponował rokowania między Stadem Ogierów a Totolotkiem.
Absurdalności propozycji Chyczewskiego, jakby żywcem przeniesionej ze stron Franza Kafki, trudno pojąć bez znajomości wcześniejszej akcji.
Mianowicie nikt nie zgłosił się do ogłoszonego na jesieni ub.r. przez PKWK przetargu na organizację gonitw na Służewcu. Nawet Stado Ogierów w Łącku, które organizowało wyścigi w dwóch poprzednich sezonach, narobiło sobie długów i jeszcze dziś zalega z wypłatą gwarantowanych nagród dla właścicieli koni. Dla spłaty tych długów minister rolnictwa zgodził się niedawno na sprzedaż niewielkiej części nieruchomości SO Łąck. Mówiło się, że z powodu długów posadę prezesa stracił Michał Wojnarowski.
Prywatna spółka Totolotek, przyjmująca zakłady bukmacherskie w swoich 500 punktach w całej Polsce, chciała zaś tylko przyjmować zakłady totalizatora na wyniki gonitw. Ratując sezon 2008 i następne, prezes Klimczak namówił zarząd Totolotka do zajęcia się też samą organizacją gonitw, wraz z wyłożeniem pieniędzy na nagrody.
Rokowania trwały około miesiąca. Parafowana umowa PKWK z Totolotkiem wraz z koniecznym wnioskiem o dzierżawę bieżni wyścigowej z trybunami znalazła się na początku lutego w Ministerstwie Skarbu. Zgodnie z niemoralną propozycją wiceministra prezes PKWK zorganizował w ostatni czwartek spotkanie zarządu Totolotka z zarządem SO Łąck. Ich wynik był łatwy do przewidzenia. Totolotek nie zgodził się na warunki Łącka.
- Decyzja należy do ministra skarbu - powiedział nam prezes PKWK. Od strony prawnej wniosek o dzierżawę jest prawidłowy. Dalsza zwłoka może opóźnić rozpoczęcie sezonu. Wszyscy poniosą straty.
Co zatem jest grane? Czy SO Łąck, wykorzystując niedoświadczenie 28-letniego wiceministra, chciało takim kosztem wyciągnąć parę groszy od Totolotka? Czy też może ktoś stara się uniemożliwić rozpoczęcie tegorocznego sezonu? Gra bowiem idzie o przejęcie terenów Torów Wyścigów Konnych. Bez gonitw zespół torów na Służewcu stanie się znacznie łatwiejszym łupem do zdobycia.
Autor: Wiktor Lubicz, źródło: Polska The Times