Chyba każdy z naszych czworonożnych pupili wyznaje zasadę: "koń brudny = koń szczęśliwy". Dlatego nie powinien nas dziwić widok oblepionego błotem, wytarzanego i radosnego zwierzaka galopującego z niesamowitą uciechą po padoku. Dla jeźdźca nie jest to już takie wesołe – przecież pupila należy wyczyścić. Zwykle nie zajmuje to zbyt wiele czasu... No, chyba że jest się posiadaczem miłośnika błotnych kąpieli o siwym umaszczeniu...
Siwki, szczególnie te jasne i jabłokowate, mają wyjątkowe zamiłowanie do tarzania się. Błoto da się jeszcze wyczyścić bez większego problemu... ale żółte plamy na sierści naszej ukochanej siwuchy potrafią nieźle dać w kość. Przyprowadzamy rzeczonego brudasa z padoku, uwiązujemy i bierzemy się do dzieła.
Do dzieła!
Pierwszym etapem jest "zdrapanie" grubej warstwy błota. Najlepiej zrobić to metalowym zgrzebłem, ale uwaga – należy to robić bardzo uważnie i delikatnie, nie robiąc przy tym krzywdy ostrymi, metalowymi ząbkami (musimy pamiętać, że służy ono zwykle do czyszczenia szczotek, nie konia). Gdy błoto już odpadnie, wyczesujemy je także z grzywy i ogona. Potem standardowo – plastikowe zgrzebło, miękka szczotka – i nasz
czworonożny przyjaciel wygląda prawie dobrze. Prawie – bo te żółte plamy (najczęściej na zadzie, słabiznach, udach, stawach, w wybitnych przypadkach na szyi, a nawet na łbie) nie dają nam spokoju.
I tutaj mamy dwie drogi, zależne od pory roku. Gdy jest ciepło, możemy sobie pozwolić na szampon, wodę i szorowanie. Jeżeli bardzo nam się spieszy, warto zainwestować w szampon dla siwych koni - z niewielkiej ilości płynu należy zrobić dużą
ilość piany, i właśnie tą puszystą, białą substancję nanieść na plamy szczotkując sierść – efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania, ponieważ brud spływa bez problemu przy spłukiwaniu.

Strony: 1 |
2
Następna