Natural Horsemanship: Bądź przygotowany... pozostań bezpieczny
Kiedy koń zaczyna się nadmiernie ekscytować,
większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, jak niewiele brakuje, by wszystko
potoczyło się źle. I to bardzo szybko. Bo ile czasu potrzeba, by mały problem
zamienił się w wielką katastrofę? Ułamek sekundy. Wiem, bo sam często tego
doświadczałam... z moim „przedparelliowym” savvy. Kiedy mój koń caplował w
terenie, kiedy napierał na wodze, nie miałam pojęcia, że był o jedno końskie
chrapnięcie od prawdziwego wybuchu i poniesienia bez kontroli. Tak naprawdę
musiałam dopiero otrzeć się o śmierć, by przestać jeździć na nim w teren.Dlaczego to się musi źle kończyć? Myślę, że ekscytujące się i trudne do kontrolowania konie są czymś dość normalnym i mało kto ma świadomość, że może być o włos od poważnego wypadku... no chyba że jest po trzydziestce. Jako nastolatka i po dwudziestce nigdy nie myślałam o tym, że może mi się coś stać. Nawet jeżeli spadłam i się potłukłam, to jakbym tego nie pamiętała, wsiadając na konia następnym razem. Ale gdy stuknęła mi trzydziestka, coś się zmieniło. To się chyba nazywa świadomość własnej śmiertelności!
Teraz, gdy przekroczyłam czterdzieści lat, wiem o koniach dużo więcej a także nazbyt cenię własne życie, by pozwolić sobie choćby na najmniejszą utratę kontroli. Już od dawna nie miałam żadnego wypadku przy koniach, ponieważ wiem, kiedy zaczynają się problemy. A to oznacza, że mogę coś na nie poradzić zanim będzie za późno. A nawet więcej - zanim sytuacja stanie się ryzykowna. Bo w przypadku koni lepiej zapobiegać, niż leczyć.
I wtedy mistrz zapytał: A dlaczego mam w ogóle wchodzić do tego baru?
Pat opowiada przypowieść o adepcie sztuk
walki, który wypytuje swojego mistrza, jakiego ruchu by użył, gdyby spotkał w
barze agresywnego napastnika. Mistrz zapytał „A dlaczego mam w ogóle wchodzić do
tego baru?" Tak właśnie zaczyna się savvy. W nim zamyka się nasze powiedzenie:
„nie pakuj się w to".
Strony: 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 Następna
Wysłano dnia 21-12-2006 przez Linda Parelli



