Serwis qnwortal.com wykorzystuje "ciasteczka". Więcej w naszej polityce Cookies.

Społeczność jeździecka czeka na Ciebie

Już dziś dołącz do internetowej społeczności jeździeckiej skupiającej pasjonatów i profesjonalistów hippiki.


  • skupiamy 19 tysięcy Koniarzy
  • ponad 900 wartościowych artykułów
  • ponad 600 tysięcy zdjęć
  • ciekawe dyskusje
  • ludzie pełni pasji
  • fotorelacje z zawodów
  • rozbudowana baza rodowodowa
  • giełda koni i ogłoszenia

Masz już swój profil?

Zostań członkiem społeczności

* powyższe proste pytanie ma na celu
ochronę przed automatami spamującymi


Korzystanie z serwisu jest darmowe. Pełny dostęp uzyskasz po zarejestrowaniu się.
Dołączenie do nas nie zajmie więcej niż 30 sekund.

Twoje konto



Zobacz też

Kalendarz jeździecki

Czerwiec 2020

PnWtSrCzwPtSobNd
1
 
2
 
3
 
4
 
5
 
6
 
7
 
8
 
9
 
10
 
11
 
12
 
13
 
14
 
15
 
16
 
17
 
18
 
19
 
20
 
21
 
22
 
23
 
24
 
25
 
26
 
27
 
28
 
29
 
30
 
 
Brak zaplanowanych wydarzeń na dzisiaj...

Wasza opinia

Gdzie jest paszport Twojego konia?








Głosy: 1371 Opinie: 3




Warning: html_entity_decode(): charset `iso-8859-2' not supported, assuming utf-8 in /var/www/qnwortal.com/includes/bbcode.php on line 1092


» Forum koniarzy » Ogólne » Klacz śmiertelnie stratowała wałacha- co mogło byc przyczyną


Napisz nowy temat
Visenna Klacz śmiertelnie stratowała wałacha- co mogło byc przyczyną » Wto Lut 22, 2011 13:55   Przewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Na prosbę zainteresowanej,koko88, robię z tego wątek. Dostałam od niej mail o takiej tresci:

"
dwa dni temu w przydomowej stajni znajomych doszlo do tragedii.3letnia klacz w nocy stratowala osmioletniego walacha.pomimo pomocy dobrego specjalisty(bylo 3 weterynarzy)walki przez przez dwie doby o zycie konika,nie udalo sie go uratowac,w tej chwili klacz bedzie przeniesiona do innej stajni,to koniecznosc,gdyz wlasciciele wyprowadzaja sie..ja i moja 15letnia corka chcemy podjac sie opieki nad ta klacza,ale nie daje mi spokoju dlaczego zaatakowala walaszka,jak do tego doszlo,i czy z czasem moze stac sie agresywna wobec ludzi,choc teraz to straszna pieszczocha,dopiero niedawno(ok.3tygodnie temu)byla zajezdzona metoda naturalna,ale chodzi za ludzmi jak pies,ciagle domaga sie pieszczot,walach u tych ludzi byl okolo 2miesiecy,kupili go strasznie chudego,moze byl slaby i stad ta agresja klaczy?czy powodem mogla byc walka o jedzenie?konie w stajni staly razem,nie w osobnych boksach..szukam przyczyny jej agresji,wiem,ze wczesniej tez zdarzalo jej sie atakowac i gryzc inne konie na padoku,bez wzgledu na to czy byly to klacze czy walachy..a teraz pewnie stres przy zmianie stajni spoteguje jej agresje.nie wiem co zrobic z ta klacza,jak z nia postepowac,i dlaczego sie tak zachowala,moze to walka o przywodztwo?prosze o pomoc.pozdrawiam
"
Pozdrawiamy. Visenna, Loki, Goofie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 13:55 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Visenna » Wto Lut 22, 2011 13:55   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

moja odpowiedz:

Hmmm pierwsza rzecz - nie wiem czy chcialaś założyć wątek na forum, czy napisać prywatną wiadomość stricte do mnie?? Jesli watek, to daj znać proszę, zrobię z tego temat w odpowiednim dziale.

Jesli chodzi o samą sytuację - pierwszy raz spotykam się z tym aby koń zagroził tak poważnie innemu koniowi - owszem, zwierzęta czasem dążą do konfrontacji, ale zazwyczaj zadowalają się przegnaniem przeciwnika...czytając o warunkach, w jakich przebywały konie - czy moze przebywały w jednym małym pomieszczeniu? Do czego zmierzam - mianowicie do tego że byc moze nie było to celowe stratowanie, a bardziej nieszcześliwa konsekwencja walki obu koni - mogło być tak, że wałaszek próbował wykazywac zachowania ogierze wobec klaczy której się to nie spodobało i reagowała zwykłym zachowaniem niegotowej do pokrycia klaczy - kopiąc. Jeśli pomieszczenie było małe, nie dużo trzeba było, by klacz zagroziła życiu wałacha, choć jej celem było tylko odstraszenie "natręta".

Inna sprawa jaka przychodzi mi na myśl, to ( w przypadku celowego zachowania klaczy) choroba umysłowa - konie mają mozg a jesli go mają to może on podlegać zaburzeniom jak u kazdego innego zwierzecia; także zaburzeniom maniefestującym się agresją.

Cieżko mi stwierdzić skąd takie zachowanie, bo jak pisałam, nie spotkałam się z czyms takim nigdy wczesniej - na pewno jesli chcecie się zajmowac dalej klacza sugerowałabym wszechstronne zbadanie jej przez specjalistę który wie co zaszło, pod kątem najprzeróżniejszych problemów zdrowotnych. W drugiej kolejnosci sugerowałabym zwrócenie się do "naturalsa", ale kogos naprawdę wiedzacego co robi, np do Moniki Damec, aby rowniez oceniła klacz wg swoich kryteriow.
Czy klacz moze byc niebezpieczna dla ludzi - oczywiscie ze moze, umie uzywac juz kopyt i zębów, a jesli ma jakies zaburzenia psychiczne to nigdy bezpieczna nie będzie ( stad dobrze by było żeby ocenił ją ktoś pokroju Moniki Damec).

Reasumując: osobiscie opieki nad tą klacza podjęłabym się tylko i wyłącznie majac pełne przekonanie że jestem fachowcem, znam się na koniach i potrafię zauważyć subtelne sygnały świadczące o tym, ze klacz zaczyna lekceważyć człowieka i staje się dla niego powoli niebezpieczna. Taka "misiowatość" konia jaką opisujesz, czyli łażenie za ludzmi, domaganie się pieszczot, wcale nie oznaczają łagodnosci - bardzo szybko mogą sie przerodzić w zachowania niepożądane takie np jak gryzienie w celu wymuszenia smakołyka. Na pewno nie powierzyłabym opieki nad takim koniem 15letniej córce - zresztą nie powierzyłabym opieki nad żadnym koniem dziecku.

No i pozostaje ostatnia rzecz..klacz nie moze być sama, musi być w stadzie. Przemyśl dokladnie, czy chcesz się narażać na ciągłe pretensje jako włascicielka agresywnego konia, ze strony innych włascicieli koni..sytuacja moze i - jak znam zycie - pewnie się powtórzy, tj. klacz moze nie zabije innego konia, ale puszczona w stadzie na pewno nie raz jeszcze kopnie lub ugryzie - własciciele koni reaguja panicznie na takie konie, nie zyczą sobie wypuszczania ich z własnymi na padok, odizolowanie od stada potęguje problemy behawioralne konia, a jego własciciel spotyka się ze swoistego rodzaju "ostracyzmem".

Z jednej strony podziwiam chęć zaopiekowania się problemowym koniem, z drugiej - zaznaczam ze powinniscie decydowac się na to tylko jesli się na koniach naprawde znacie, ewentualnie bedziecie dysponowac pomocą doświadczonego szkoleniowca czy trenera. Wszystko to kwestia tego DLACZEGO klacz zaatakowała. Niestety, nie znając przeszłosci konia, warunkow jego bytowania, nie widzac miejsca zdarzenia, nie moge wyrokować czy było to zachowanie usprawiedliwione, czy tez nie.
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 13:55 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Visenna » Wto Lut 22, 2011 13:56   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

I odpowiedz koko:
"Dziękuję za szybką odpowiedż.Jeśli można,proszę o zamieszczenie tego wątku na forum,może ktoś jeszcze coś doda..Niestety niewiele wiem o pochodzeniu i historii tej klaczy,nie jestem też osobą doświadczoną,ale na tyle znam różne zwierzęce zachowania,że sama też się zastanawiam nad jej ewentualną chorobą psychiczną.Co do warunków,konie przebywały w ciągu dnia na dużym padoku,pod lasem,a na noc szły same do stajni,zresztą w ciągu dnia też czasem,bo gdy padok był otwarty,to wedrowały do stajni.Pomieszczenie stajenne duże,ok 15 na 20 metrow,niestety nie były rożdzielone boksami..klacz nie miała w tym czsie ruji,a walaszek był bardzo spokojny,nigdy nie widziałam aby ją zaczepiał w jakikolwiek sposób..a może przyczyną była niewielka ilość paszy?dziękuję za podanie nazwiska specjalisty,poszukam kontaktu.nawet jeśli nie będziemy nią się zajmować,to zależy mi by jej ktoś pomogł,nie dopuszczę by zniszczono konia,ani by byl zagrożeniem dla innych.musi być na nią jakiś sposób..pozdrawiam"


Co o tym sądzicie???

Od siebie dodam, ze nie sądze by ilośc paszy miała wpływ na zachowanie klaczy - roślinożercy nie są zwierzętami, reagującymi agresywnie na inne osobniki w obliczy głodu - nie do tego stopnia, co innego kulenie uszu i odganianie od "swojej" kupki siana, a co innego zachowania mające na celu unicestwienie przeciwnika, to sie nie dzieje w stadach roślinożerców.
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 13:56 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Figaro_16 » Wto Lut 22, 2011 14:13   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Figaro_16

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 20 Sty 2007
Pochwał: 2
Posty: 1997
Skąd: Pustynia Błędowska / Wrocław

Status: Offline

Jak bardzo go stratowała?
W jakim stopniu mogły to być niefortunne kopnięcia powodujące duże obrażenia wewnętrzne?

Jak duży był boks?
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 14:13 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Visenna » Wto Lut 22, 2011 14:30   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

Figaro_16 napisał(a):


Jak duży był boks?

"Pomieszczenie stajenne duże,ok 15 na 20 metrow,niestety nie były rożdzielone boksami.."
Pozdrawiamy. Visenna, Loki, Goofie
Szanuj moda swego, mozesz mieć gorszego
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 14:30 Zobacz profil autora PW Wyślij email
koko88 » Wto Lut 22, 2011 14:44   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

koko88



Dołączył: 21 Lut 2011
Posty: 2
Skąd: sosnowiec

Status: Offline

wałach miał poważne obrażenia,uszkodzone kręgi,wet stwierdził też zawał serca i arytmię prawdopodobnie spowodowane silnym stresem,byl też pogryziony,co do miejsca pobytu koni,uważam,że miały dobre warunki
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 14:44 Zobacz profil autora PW
_Gaga » Wto Lut 22, 2011 14:58   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

_Gaga

Jeździec

Jeździec
Dołączył: 14 Mar 2008
Posty: 1385


Status: Offline

Obce sobie konie zamknięte w niewielkiej przestrzeni i zapewne tam karmione
Wystarczy zobaczyć jak często konie w osobnych boksach - podczas karmienia kopią w ściany, zachowują się karygodnie... jeśli nie będzie ścian - kopniak może nieszczęśliwie trafić współwięźnia...
w zawał i arytmię nie wierzę - niezbyt częśto robi się pełną sekcję zwłok...
a kręgi równie dobrze mogły zostać uszkodzone przypadkiem - wałach leżał, klacz przestraszyął sie i skoczyła w jego stronę...

nikt z nas klaczy nie zna. Nikt nie wie czy jest rzeczywiście agresywnym koniem, czy też sytuacja ją "przerosła"...
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 14:58 Zobacz profil autora PW
eliza_burza » Wto Lut 22, 2011 15:38   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 1585
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Można też spekulować czy ta agresja była celowa czy przez coś wymuszona. Aczkolwiek chylę się ku drugiemu stwierdzeniu, mimo wszystko trwając w tej dziwniej wierze w domniemaną niewinność bez złych intencji.

Czym innym jest stratowania konia z premedytacją, a czym innym zachowanie instynktowne. Chociaż nie jest to temat, w którym biegle się przemieszczam, więc go już nie skomentuje.

Kłótnie zdarzają się wszędzie i mi to na taką wygląda, chociażby dlatego, że mogli nie dość do ładu ze sobą w sprawie miejsca czy jedzenia. Zgon można wtedy uznać za nieprzewidziany efekt. Bardziej nawiązuje do sytuacji, iż klacz pogroziła, zaatakowała nader mocno czując się przywódcą, a wałaszek (istota wedle opisu słaba, po swych przejściach) zareagowała względnie gwałtownie, ale to ni on się poddał tylko wycieńczony organizm. Jak człowiek ze słabym sercem, chwila podwyższonego ciśnienia, chociażby jakaś stresującą sytuacją i już można spodziewać się problemów jak nie interwencji pogotowania.

Nie wiem czy ktoś nadąży za mym tokiem myślenia...
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 15:38 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
patkarola » Wto Lut 22, 2011 16:02   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

patkarola

Pomocnik Luzaka

Pomocnik Luzaka
Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 2553
Skąd: Swarzędz/ k.Poznania

Status: Offline

pierwsze co przyszło mi do głowy to jakiś guz mózgu lub inna choroba. ale przy niej powinny pojawić się inne objawy np. pogorszenie wzroku, gorsza koordynacja ruchowa, więcej ataków agresji.
raz tylko spotkałam się z tym, żeby jeden koń zabił drugiego. ogier zabił źrebaka tuż po urodzeniu. z tego co czytałam, źrebak był chory, więc ogier "ulżył" stadu. nawet chyba był o tym temat na forum.
skoro piszesz, że klacz zawsze wykazywała oznaki agresji to nasuwa się pytanie- co to znaczy zawsze? czy od źrebaka czy od np. kilku miesięcy. zrobiłabym CT...o ile oczywiście byłoby mnei na to stać... bo zabieg jest dość drogi i mało który wet ma sprzęt. myślę, że wiązałoby się to też z wyjazdem do kliniki...

eliza_burza-watpie zzeby to byla zwykla "spprzeczka"-tyle obrazen?
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 16:02 Zobacz profil autora PW Wyślij email Odwiedź stronę autora Skype Tlen
eliza_burza » Wto Lut 22, 2011 16:29   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

eliza_burza

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 04 Wrz 2010
Posty: 1585
Skąd: Kamionki

Status: Offline

Rzekłabym raczej, że to kłótnia spora, a nie sprzeczka. Aczkolwiek, snuję tylko swoje własne domysły, bo wierzyć mi się nie chcę, by klacz uczyniła to z premedytacją. Dostrzega się, że stadne zwierzęta w panice potrafią się staranować wzajemnie, ale ja tu nie dostrzegam wyrazistego powodu takiego postępowania.
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 16:29 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
rosa1111 » Wto Lut 22, 2011 16:34   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

rosa1111


Koniuszy
Dołączył: 24 Cze 2009
Ostrzeżeń: 1
Posty: 603
Skąd: wroclaw

Status: Offline

Moja klacz stoi kolo walacha i dzieli ich tylko niski płotek. Ona jest raczej koniem typu "tylko wybrane konie moga mnie dotykac" , wiec non stop klapie zebami na walaszka i czasem kopie w powietrze jak tylko on ja powącha. Nie chce mysleć co by sie stało jakby je dac do jedengo boksu a tym bardziej przy jedzeniu. Więc wsadzanie dwóch takich koni to jednego boksu to tylko proszenie sie o kłopoty. A takie obrazenia sa przyczyna paru kopniakow, w tak malej przestrzeni to nic nienormalnego.
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 16:34 Zobacz profil autora PW
Visenna » Wto Lut 22, 2011 17:50   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Visenna


Jeździec Rohanu
Dołączył: 29 Sty 2005
Pochwał: 2
Posty: 10613
Skąd: brać na piwo?

Status: Offline

15 na 20 metrow to jest wg Was małe pomieszczenie? Wg mnie, całkiem spore...
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 17:50 Zobacz profil autora PW Wyślij email
Cudziakowa Re: Klacz śmiertelnie stratowała wałacha- co mogło byc przyc » Wto Lut 22, 2011 17:57   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

Cudziakowa


Koniuszy
Dołączył: 09 Gru 2009
Ostrzeżeń: 1
Posty: 612
Skąd: kluczbork

Status: Offline

jestem z dziwiona tym ze koń konia potrafi zamęczyć. Choć szczerze nie każdy koń z drugim mogą być razem w tak małej przestrzeni. Moja klaczka była dręczona przez większa koleżankę z boku i stała sie osowiała, ale nerwowa, bała się przejść przez stajnie. Wierze ze jakby i one razem w takim pomieszczeniu stanęły to wszczęła by się bojka.




Cytat


"
,walach u tych ludzi byl okolo 2miesiecy,kupili go strasznie chudego,moze byl slaby i stad ta agresja klaczy?
"



skoro był słaby poprostu tak jak wczesniej bylo napisane wyeliminowała go ze stada, albo to był powod tak mocnego wyończenia go, bo jako silniejszy kon by sie najzwyczajniej nie dał tak zganić??
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 17:57 Zobacz profil autora PW Odwiedź stronę autora
dekora » Wto Lut 22, 2011 18:14   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

dekora


Koniuszy
Dołączył: 02 Wrz 2008
Posty: 579
Skąd: Szczecin

Status: Offline

Szkopuł w tym, że tego czasu ,,tratowania" nikt nie widział, celowo napisałam w ,,.."" bo mogła to być zwykła seria mocnych kopów trafiających niefortunnie w ważne dla życia organy, a konio jak raz było w kącie lub pod ścianą ,więc nie miało szans uniku? Do tego słabe, więc do tragedii niewiele trzeba.. Może oboje wymierzali sobie po razie sążnistymi kopniakami ,widziałam takie akcje i naprawdę niewiele trzeba aby któryś został poważnie uszkodzony..
Inaczej się ma sprawa kiedy ta klacz , a naprawdę jak na standardy ,,boksów" pomieszczenie jest duże.. kiedy ta klacz celowo ścigała go po całym pomieszczeniu i atakowała, tu ma miejsce celowość działania- tratowanie, kiedy osobnik nie ,,zaspokoi" się zdominowaniem drugiego, tylko
tłucze aż do padnięcia= uśmiercenia. Zapala się więc czerwona lampka- dlaczego i co dalej ? Przypomina mi się historia z forum- pewnego fundacyjnego psa -Bastera. Dla niego każdy jest/był? przeciwnikiem lub zdobyczą na kieł. Nie poprzestawał na pokonaniu osobnika, ale nadal szarpał już pół martwego. Szkoleniowcy czuli że coś jest w nim innego..atakował bez przyczyny. Nawet na zwierzęce standardy jest to zwyrodnienie podchodzące pod chorą psychikę. Mózg ludzki czy zwierzęcy- to tylko mózg, organ jak każdy- może chorować.
Szkoda,że nie było dane komuś zobaczyć na chwilę to zajście między końmi.
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 18:14 Zobacz profil autora PW
fanelia » Wto Lut 22, 2011 21:16   Idź do góry stronyPrzewiń do poprzedniego postaPrzewiń do następnego postaIdź do ostatniego posta na stronie

fanelia

Lansjer

Lansjer
Dołączył: 09 Wrz 2004
Posty: 1754


Status: Offline

Faktycznie historia dramatyczna.
Ja osobiście wierzę, że jednak taka sytuacja jest możliwa i to bez przyczyn typu choroba mózgu tej klaczy. Przytoczę pewien przypadek bardzo dobrze mi znany (konie koleżanki, które widuję codziennie):
Klacz X i wałach Y. Bardzo przywiązani do siebie, znają się rok, lubią, chodzą razem na padok, wałaszek nawet próbował klaczkę pokrywać, ta się dawała, więc wnioskuję, że raczej jest między nimi sympatia Cool i pewnego dnia, sprzątam sobie jak zawsze i słyszę nagle ostre kwiki, dudnienie, kopanie - wybiegam i widzę, jak na padoku (o sporej powierzchni) klacz X i wałach Y stoja zadami do siebie i kopią równocześnie w siebie z całych sił, do tego oczywiście ogromny hałas. Zwierzęta kopały się z całej pety, z pełnym zaangazowaniem i bez żadnej taryfy ulgowej!! Zanim do nich dobiegliśmy i rozdzieliliśmy (chwyciliśmy co popadło, ja chyba widły lub miotłę), minęły jakieś dobre 3 minuty, przez ten czas konie non stop się kopały, kwicząc. Gdyby nie interwencja pewnie któreś by zamęczyło drugie, bo żadne nie chciało odpuścić (gdy dobiegliśmy wałaszek już ledwo stał, ale kopał dalej, potem jeszcze długo słaniał się na nogach z wyczerpania). Na szczęście obyło się bez poważnych obrażeń.

Nie było wyraźnego powodu sprzeczki między końskimi przyjaciółmi. Jeszcze raz podkreślę, że to są konie naprawdę zżyte ze sobą, które się lubią i to widać. Chcę też zaznaczyć, że konie były na dużym padoku, w każdej chwili mogły odpuścić, uciec i udać się w inną stronę, ale żaden z nich tego NIE CHCIAŁ.

Jestem przekonana, że konie jednak mają o wiele bardziej złożone umysły niż sobie wyobrażamy i tak jak my mogą im "puścić nerwy" bądź zdarzają się między nimi różne nieporozumienia. Może tak jak w powyższym przypadku trafiły się dwa konie, z których żaden nie chciał uznać przywództwa drugiego i się poddać, a że jedno ze zwierząt było już wcześniej w słabszej formie, to pewnie nie wytrzymało urazów i stresu. Nie znam sytuacji opisanej na początku, ale sądząc po tym, co sama widziałam na swoim podwórku, to wnioskuję, że to mogło się zacząć od zwykłej próby ustawienia w stadzie, która przerodziła się w dłużej trwającą próbę sił, niestety jedna ze stron jej nie przetrwała. Możliwe, że klacz z pierwszego postu jest bardzo dominująca (ta moja X również taka jest - przylepna do ludzi, towarzyska, ale widać, że chce rządzić i nie da sobie wejść na głowę, jeśli czegoś nie chce to tego nie zrobi - także pod siodłem) i nieustępliwa, taki po prostu charakter, że nie chce dać za wygraną.

Osobiście bym radziła konsultacje z dobrym szkoleniowcem, który określi charakter i temperament klaczy i poda sposoby jak prawidłowo ją wychować.
Post » Wysłany: Wto Lut 22, 2011 21:16 Zobacz profil autora PW
Napisz nowy temat Odpowiedz do tematu
Pokaż posty:  |   Skocz do:  


» Forum » Ogólne » Klacz śmiertelnie stratowała wałacha- co mogło byc przyczyną
Pokrewne tematy Odpowiedzi Autor Wyświetleń Ostatni Post
Brak nowych postów Co zrobić jak mój koń jest nerwowy??? 60 angelhorse 122224 Pią Mar 08, 2019 3:25
20190308yuanyuan Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Kurs kowalstwa - co? gdzie? jak? 48 Zuzupower 101620 Wto Sie 08, 2017 20:11
Chestnut_Stalion Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Wiadomości o Centaurusie 1445 Marzenieokucyku 361792 Pią Sty 04, 2013 0:23
Sandra Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Jak rozluźnić przy pracy na lonży? 39 Chestnut_Stalion 88638 Sro Cze 06, 2012 17:07
Konia Zobacz ostatni post
Brak nowych postów Naczelny na wakacjach 31 xPatryk 63481 Pon Sie 04, 2008 21:06
xPatryk Zobacz ostatni post

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum