Rośnie liczba ''naturalnych kosiarek'' w Baligrodzie
Data: 17-05-2009
Temat: Czy wiesz, że...


Stado koników polskich, żyjących na pół dziko w nadleśnictwie Baligród, powiększyło się o 17 źrebiąt. Będzie ich więcej, bo nadal trwają wyźrebienia. Zwierzęta trafiły na tereny opuszczonych bieszczadzkich wsi Tyskowa, Radziejowa i Łopienka trzy lata temu, podarowane przez jedną z holenderskich fundacji ekologicznych. Są to nieduże koniki maści myszatej, z charakterystyczną czarną pręgą wzdłuż grzbietu. Potrafią przetrwać w trudnych warunkach klimatycznych, nie mają dużych wymagań, jeśli chodzi pożywienie.

Orędownikiem ich introdukcji w Bieszczady był były nadleśniczy z Baligrodu, Ryszard Paszkiewicz. Jego zdaniem, te konie powinny żyć w Bieszczadach na wolności. Jest tu wiele śródleśnych pastwisk, na których mogłyby się wypasać, przejmując rolę - jak się wyraził - "biologicznej kosiarki".

Obecność stada koników polskich w Tyskowej budziła jednak kontrowersje i leśnicy postanowili przekazać je w ręce prywatne. Koniki chcą kupić prywatni hodowcy, cześć z liczącego około 50 sztuk stada już została sprzedana. Problemem są przepisy, które uniemożliwiają handel zwierzętami hodowlanymi bez udokumentowanego pochodzenia. Mają się one zmienić w połowie roku.

źródło: NaszeMiasto.pl / Przemyśl, fot. Patryk Arłamowski







Wydrukowano z serwisu Jeździeckiego Centrum Informacyjnego
Adres artykułu http://www.qnwortal.com/artykul_1579